Strona 1 z 3

Gdzie wolno/nie wolno rozbić namiot na terenie Polski?

: 24 sie 2011, 10:09
autor: Kruk
Na wstępie chciałbym pozdrowić wszystkich forumowiczów.

Chciałbym Was zapytać, jako ludzi doświadczonych, gdzie według naszego prawa wolno rozbijać namioty w celu spędzenia w nich nocy, a gdzie robienie tego jest zakazane? Dodatkowo, byłbym wdzięczny za informację gdzie w praktyce, poza teorią, można się rozbić z namiotem tak, aby w jak największym stopniu zminimalizować (wyeliminować?) ryzyko bycia przepędzonym, spisanym lub ukaranym mandatem?

Od kilku tygodni, razem z moją dziewczyną, kompletujemy sprzęt biwakowy i kiedy tylko uda nam się znaleźć wolny tydzień chcielibyśmy wyruszyć pod chmurkę. Większość roku spędzamy w okolicach Lublina gdzie znajdują się parki krajobrazowe i obszary chronionego krajobrazu. Nie jesteśmy jednak pewni, czy nasz biwak będzie mile widziany przez leśniczych lub inne osoby nadzorujące tego typu tereny?

Zdaję sobie sprawę, iż podobny temat mógł już zostać poruszony na forum wcześniej, a w takim wypadku przepraszam, lecz używając funkcji "Szukaj" nie udało mi się go znaleźć.

: 24 sie 2011, 10:38
autor: Ciek
Gdzieś już była o tym mowa ale sam nie pamiętam gdzie, zieloni pewnie mają to lepiej obcykane :)

Na terenie obszarów chronionych (PN, rezerwaty przyrody) tylko w miejscach wyznaczonych lub w ich braku wcale. Na terenach Lasów Państwowych formalnie tak samo, chociaż w przypadku minimalistycznego obozowania w granicach zdrowego rozsądku (zwłaszcza bez ognia) raczej się nikt nie czepia. Na terenach prywatnych, przede wszystkim rolnych, to wiadomo – bez zgody właściciela nie. Właściwie to chyba łatwiej powiedzieć gdzie można: w strefach wyraźnie wyznaczonych oraz na nieużytkach nie podpadających pod żadne inne przepisy (strefy graniczne, inne obszary chronione, lasy oraz prawo lokalne co niezwykle ciężko stwierdzić, bo prawa lokalnego nie zna nikt, nawet lokalni prawnicy ;) ). Przy czym trzeba wiedzieć, że nawet biwakując na nieużytkach można się załapać na mandacik z KW jak się policja postara, bo bata prawie zawsze się jakiegoś znajdzie, a to śmieci, a to niszczenie roślinek, a to ognisko w pobliżu lasu. Jak dla mnie najpewniejsze są okolice rzek położone z dala od ośrodków miejskich oraz lasów bo to są tereny „niczyje” w największym stopniu (w PL formalnie nie ma czegoś takiego jak niczyja nieruchomość). Podstawą jest jednak zdrowy rozsądek, umiarkowanie i dyskrecja.

: 24 sie 2011, 12:06
autor: puchalsw
Kruk pisze:Od kilku tygodni, razem z moją dziewczyną, kompletujemy sprzęt biwakowy i kiedy tylko uda nam się znaleźć wolny tydzień chcielibyśmy wyruszyć pod chmurkę. Większość roku spędzamy w okolicach Lublina gdzie znajdują się parki krajobrazowe i obszary chronionego krajobrazu. Nie jesteśmy jednak pewni, czy nasz biwak będzie mile widziany przez leśniczych lub inne osoby nadzorujące tego typu tereny?
Czołem Kruk,
Polecam tą stronę:
http://www.czaswlas.pl/index/?id=c81e72 ... 89cc14862c
Cytuję: Szczegółowe informacje na temat bazy turystycznej udostępnianej przez Lasy Państwowe można znaleźć w Leśnym Przewodniku Turystycznym Czaswlas.pl.


Tutaj przeczytasz, co wolno, a czego nie wg. Lasów Państwowych.
http://www.lasy.gov.pl/dzialalnosc_spoleczna/turystyka

Tutaj masz wykaz wszystkich "obiektów" dla woj lubelskiego
http://www.czaswlas.pl/obiekty/?p=3&woj=3

Mam nadzieję, że pomogłem. Bawcie się dobrze.

: 24 sie 2011, 12:33
autor: wolfshadow
puchalsw pisze:Tutaj masz wykaz wszystkich "obiektów" dla woj lubelskiego
Jak się zawęzi wyszukiwanie do oczekiwań Kruka to liczba obiektów wynosi dokładnie 4 (cztery).
http://www.czaswlas.pl/obiekty/?p=3&zw_ ... 1&x=43&y=7

Z ciekawości sprawdziłem jak na tej stronie został oznaczony znany Ci Wojtku biwak leśny im. sierż. G. Załogi. Otóż nie został zaznaczony jako miejsce biwakowe ani nawet jako miejsce na ognisko. Ledwie jest wspomniany w kontekście ścieżki dydaktycznej a i to bez informacji, że można tam biwakować. :mrgreen:
Oczywiście po nazwie można domniemywać, że coś co nazywa się biwakiem będzie spełniało tą funkcję. Aczkolwiek obok mnie biegnie coś co zostało szumnie nazwane autostradą a wiele osób z niej korzystających twierdzi, że to autostrada nie jest. ;-) :mrgreen:

: 24 sie 2011, 14:13
autor: Kruk
Dziękuję za linki, myślę że ogólnie rzecz biorąc to bardzo przydatne strony.

Niemniej chciałbym jednak dopytać, jak się sprawy mają z rozbijaniem namiotu bardziej "na dziko", poza miejscami do tego przeznaczonymi. Wyjazd w plener o którym myślę, to przede wszystkim odpoczynek od ludzi, wolałbym więc unikać miejsc w których pojawić się mogą inni amatorzy przyrody. Z wypowiedzi Cieka rozumiem, że rozbicie namiotu w Polsce jest w pełni legalne tylko na polu namiotowym/biwakowym, oraz na ziemi niczyjej, której jak sam wspomina, praktycznie nie ma? Zatem, jeśli postanowię spakować się w plecak i iść przed siebie, aby przespać noc pozostaje mi tylko ukrywanie się z namiotem gdzieś między zaroślami? Czy dobrze rozumiem?

: 24 sie 2011, 14:26
autor: wolfshadow
Kruk pisze:Czy dobrze rozumiem?
Jak chcesz unikać kontaktu z ludźmi to tak. Rozbijasz się późno i zwijasz wcześnie. Im mniej zaznaczysz swoją obecność tym lepiej.

Ale w sumie nie jest tak źle. Na naszym zlocie wiosennym o obecności 30 chłopa przez 3 dni wiedziało z kilka osób postronnych (w tym leśnicy i jakiś biegacz) a nie wiedział właściciel terenu. ;-) Zresztą sam nie wiedziałem, że to teren prywatny (brak tabliczek) i dopiero któregoś zlotowicza leśniczy uświadomił. Z automatu znaleźliśmy się więc poza jurysdykcją SL. Oczywiście teren pozostawiliśmy w stanie lepszym niż zastany. :-)
Co nie?

Edyta:
Oczywiście były też panie w skromnej liczbie.

: 24 sie 2011, 14:29
autor: Michal N
Ha Wolfshadow mnie wyprzedził, a właśnie chciałem napisać, że jak tyle osób dało radę się schować: https://picasaweb.google.com/1142288274 ... 7021414226 , to we dwójkę dacie radę z palcem w nosie :-)

: 24 sie 2011, 21:53
autor: Bastion
Kiedys na forum, byla bardzo ciekawa dyskusja na ten temat.
Jezeli dobrze pamietam to po doglebnej analizie, dyskutanci ustalili, ze zakazy biwakowania nie dotycza kazdej formy nocowania w lesie.

Mianowicie, za biwakowanie uznaje sie nocowanie w schronieniu posiadajacym podloge.
W takim sensie, spanie w hamaku, pod tropikiem, w szalasie lub pod plandeka nie jest biwakowaniem i mozna to robic praktycznie wszedzie.

Jezeli chcesz zminimalizowac ewentualne skutki spotkania z lesnikami/ straza lesna/policja to unikaj:
- rozpalenia ogniska/grylla (szczegolnie w stanie zagrozenia pozarowego!!!).
- puszczania luzem psow.
- smiecenia.
- niszczenia drzew, podszutu i poszytu (runa lesnego).

Ostatnia sprawa, jezeli jednak ktos was zlapie to jeszcze nic straconego. Zawsze mozna sie dogadac. Musicie grzecznie przeprosic, wyrazic skruche, uzasadniac ze wasze przewinienie nie stanowi szkody dla gospodarki lesnej itp. Jednoczesnie z lekim naciskiem prosic aby sprawa zakonczyla sie ustnym pouczeniem. To zawsze dziala o czym mialem okazje przekonac sie niecaly tydzien temu:)

Pozdrawiam

: 24 sie 2011, 22:31
autor: puchalsw
Bastion pisze:To zawsze dziala o czym mialem okazje przekonac sie niecaly tydzien temu:)
O! Nie chwaliłeś się! Opowiedz więcej..

: 25 sie 2011, 23:07
autor: Bastion
Nie chwalilem sie bo prawde mowiac to nie ma czym.
Wrecz przeciwnie, wstyd ze nie zachowalem czujnosc i dalem sie zlapac.

W wielkim uproszczeniu, to chcialem wyprobowac nowo kupiona plandeke z ortalionu (bardzo fajna, leciutka, zajmuje malo miejsca, kolor taktyczny).
W sobote z rana spakowalem sie, zabralem psa i wyruszylem z Gdanska Oliwy do Zukowa.
Wyszedlem bez mapy w skutek czego lekko zbladzilem i wyladowalem nad jeziorem Lapinskim. Znalazlem fajna miejscowke wiec postanowilem rozpalic ognisko i przenocowac.
W niedziele rano wyruszylem w droge powrotna,
Psa w lesie (jezeli nie widze zblizajacych sie ludzi) puszczam luzem. Tak bylo i tym razem. Szedlem po lesnej drodze okalajacej jeziero od strony polnocno- wschodniej, w pewnym momencie uslyszalem halas silnika diesla. Obejrzalem sie, zobaczylem czerwonego busa VW, zawolalem psa, momentalnie wyrownal przy nodze, zapialem go na smycz. Bylo za pozno.

Bus sie zatrzymal, panowie sie przedstawili, "Straz Lesna, Nadlesnictwo Gdansk".
Rozmowa trwala ok 2 minuty.

Panowie z SL mieli do mnie pretensje, ze puszczam psa luzem i nie mam dokumentow. Grozili ze jezeli nie okaze dokumentow to zabieraja mnie do Lapina na komisariat.

Ja natomiast delikatnie perswadowalem, ze ich zadaniem jest sciganie zlodziei drewna, smieciazy, klusownikow i quadowcow a nie ludzi spokojnie wypoczywajacych w lesie:)

Suma sumarum, obiecalem ze bede stosowal sie do przepisow a panowie z SL ostrzegli, ze jezeli jeszcze raz zobacza ze chodze z psem bez smyczy: "bedzie recydywa i wtedy nie odpuscimy"

To bylo moje 5-te spotkanie ze Straza Lesna/Lesnikami.
Mora, krzesiwo i plandeka to podstawa ale odrobina dyplomacji rowniez sie przydaje;)

: 26 sie 2011, 10:02
autor: wolfshadow
Bastion pisze:"Straz Lesna, Nadlesnictwo Gdansk".
A to moi ulubieni panowie. Miałeś wręcz niesamowite szczęście bo potrafili wlepić mandat 1000 zł za spuszczenie psa ze smyczy... myśliwemu. Pechowcowi zresztą bo pies zginął w "ogniu walki" z dzikiem i było to szkolenie w zamkniętym ośrodku szkoleniowym. Ale kto by się tam czepiał szczegółów. Ważne, że mrożący krew wpis na bloga jest ;-) :-)

: 26 sie 2011, 11:46
autor: yaktra
wolfshadow pisze:Ważne, że mrożący krew wpis na bloga jest
Zapodaj link bo nie mogę u Ciebie znaleźć...

: 26 sie 2011, 12:02
autor: wolfshadow
yaktra,
To link z blogu NG
http://pieswlesie.blogspot.com/2009/08/psy-i-dzik.html

Tutaj wypowiedź przed kamerą z odniesieniem do zdjęcia z blogu:
http://www.youtube.com/watch?v=g6FrwIJl ... be#t=1m45s

I moja analiza zdjęcia:
http://czlowiekwlesie.blogspot.com/2009 ... lacja.html
Poczytaj też komentarze.

: 26 sie 2011, 12:03
autor: Prowler
Bastion pisze:Ja natomiast delikatnie perswadowalem, ze ich zadaniem jest sciganie zlodziei drewna, smieciazy, klusownikow i quadowcow a nie ludzi spokojnie wypoczywajacych w lesie:)
najgorsze co mogłeś zrobić. Słaba to dyplomacja ;)

: 26 sie 2011, 12:14
autor: yaktra
wolfshadow pisze:Poczytaj też komentarze.
Ups, przeczytałem, zostawię bez komentarza...

: 26 sie 2011, 19:49
autor: Kruk
Dzięki wszystkim za pomocne uwagi. Postaramy się nie afiszować ze swoją obecnością. Mam nadzieję, że nie napotkamy nikogo kto by się chciał czepiać o cokolwiek. Najcenniejszą poradą wydaje mi się ta, aby rozbijać się późno i zwijać wcześnie, jak rozumiem, unikać terenowych "godzin szczytu". Na szczęście namiot który posiadam jest, za wyjątkiem linek, ciemnozielony, co znacznie ułatwi maskowanie. Jak wyjdzie w praktyce, zobaczymy.

: 16 paź 2011, 01:10
autor: survival-vivre
A swoją drogą to strasznie wkurzające, że jest aż tak dużo zakazów jeśli chodzi o obozowanie pod chmurką. Państwo najwyraźniej chce kontrolować każdą sferę naszego życia... Dlatego myślę np. o Skandynawii. A w swojej własnej Ojczyźnie przebywając w lesie muszę zachowywać się jak na terenie przeciwnika i organizować "rejon bazowy" pod ziemią... icon_twisted

: 17 paź 2011, 15:01
autor: Prowler
survival-vivre, może to kwestia kultury i poszanowania dla tego co nas otacza a nie kwestia kontroli. U nas dzikie wysypiska w lasach to norma w Skandynawii chyba raczej nie

: 17 paź 2011, 15:19
autor: birken1
Zamiast zwyczajnie powiedzieć że to kraina buraków. Odpowiedzialność zbiorowa. Znieście im jeszcze zakazy a będziemy żyć w jednym wielkim syfie. Bo przecież im się wszytko należy.

: 17 paź 2011, 16:16
autor: survival-vivre
zakazami nic się nie zdziała. bo ten kto śmieci i wypierdziela śmieci do lasu i tak to będzie robił. I taki człowiek raczej nie łazi po lesie dalej niż 20 metrów od jego skraju, nie mówiąc o biwakowaniu. ...

: 17 paź 2011, 18:27
autor: Prowler
survival-vivre, ale pozwól u nas biwakować i palić ogniska w lesie. Powodzenia

: 17 paź 2011, 19:05
autor: Zirkau
survival-vivre pisze:zakazami nic się nie zdziała. bo ten kto śmieci i wypierdziela śmieci do lasu i tak to będzie robił. I taki człowiek raczej nie łazi po lesie dalej niż 20 metrów od jego skraju, nie mówiąc o biwakowaniu. ...
mieszkam w Puszczy i zupełnie to inaczej widzę...

: 17 paź 2011, 23:43
autor: survival-vivre
Zirkau pisze:
survival-vivre pisze:zakazami nic się nie zdziała. bo ten kto śmieci i wypierdziela śmieci do lasu i tak to będzie robił. I taki człowiek raczej nie łazi po lesie dalej niż 20 metrów od jego skraju, nie mówiąc o biwakowaniu. ...
mieszkam w Puszczy i zupełnie to inaczej widzę...
tzn jak?

[ Dodano: 2011-10-17, 23:44 ]
Prowler pisze:survival-vivre, ale pozwól u nas biwakować i palić ogniska w lesie. Powodzenia
nie rozumiem...

: 18 paź 2011, 08:04
autor: Zirkau
survival-vivre pisze:
Zirkau pisze:
survival-vivre pisze:zakazami nic się nie zdziała. bo ten kto śmieci i wypierdziela śmieci do lasu i tak to będzie robił. I taki człowiek raczej nie łazi po lesie dalej niż 20 metrów od jego skraju, nie mówiąc o biwakowaniu. ...
mieszkam w Puszczy i zupełnie to inaczej widzę...
tzn jak?
A no tak, że potrafią głęboko w lesie zrobic dzikie wysypisko, naśmiecić gdzie się da ( teraz znów, bo okres zbierania grzybów), że ogniska są palone nie wiadomo po co, tak duże, że z wieży wydaje się że to pożar lasu, że hałasują.... że jakieś "surviwalisty" wytną 1/4 młodnika by szałas sobie zrobić, a najlepiej każdy z osobna - który wygląda jak kupa gałęzi a przed wiatrem i wodą i tak nie chroni.

A skoro nie wolno, a przyjdzie taki, poprosi, to niezdarzyło się by w racjonalnych miejscach ktoś odmówił. Ale przynajmniej jest pod kontrolą i nie ma hulaj dusza - bo skoro Państwowe to niczyje ( a takie dziwne podejście mamy) tzn. trzeba zniszczyć. Ostatnio na polu biwakowym ktoś spalił dwie ławki, bo nie chciało się nawet pozbierać chrustu leżącego dookoła.

: 18 paź 2011, 09:52
autor: survival-vivre
czyli mimo zakazów i tak jest bajzel. Moim zdaniem należałoby zlikwidować zakazy i w zamian zwiększyć kary za dewastację, śmiecenie itp. Tyle, że jak wiadomo z nieuchronnością kar w naszym kraju jest słabo. Czasem się zastanawiam skąd się tacy ludzie biorą. Ciężko mi zrozumieć jak można tak się zachowywać. Ja, gdy nie ma kosza na śmieci, pakuję śmieć, którego miałem wywalić w kieszeń (jak mały) albo w plecak (jak większy) a plecak noszę zawsze. Notorycznie wdaję się w awantury gdy widzę jak ktoś coś niszczy albo wywala śmieci pod nogi.
Jeszcze jedno słowo nt. military survivalu, który ktoś tu nazwał walką z przyrodą. To nie military survival, to zwykły wandalizm i indolencja. Jedną z podstawowych rzeczy w military survivalu jest zasada skrytości działań. Żołnierz lub grupa żołnierzy bytując w terenie działa tak, by pozostać niezauważonym, nie zostawić po sobie śladów tejże bytności. Nauczyłem się więcej o tym, jak pozostawić miejsce obozowania w stanie nienaruszonym podczas służby w armii, niż w harcerstwie, w którym też przez lata byłem.
Generalnie chyba nie ma rady jak wprowadzić prawo szariatu, jeśli chodzi o leśny wandalizm i śmiecenie. I batożyć.